Wolontariat to przede wszystkim ludzie – relacja z projektu

Wolontariat to przede wszystkim ludzie – pisze nasza wolontariuszka Zosia w swojej relacji z projektu. 

Zosia, w ramach Programu Europejskiego Korpusu Solidarności, realizowała projekt długoterminowy w organizacji Aventura Marao Clube w Amarante w Portugalii. 

Czym się zajmowała? Co podobało jej się najbardziej? A co było najtrudniejsze? Tego dowiecie się z jej relacji! 

Relacja Zosi

Nazywam się Zosia i w wieku 19 lat zdecydowałam się wyjechać na wolontariat do Portugalii. Był to projekt finansowany w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności, dzięki któremu od listopada do czerwca mogłam mieszkać i działać w Amarante uroczym mieście położonym niedaleko Porto. Portugalia od dawna była moim marzeniem, dlatego możliwość wyjazdu właśnie tam była dla mnie czymś wyjątkowym.

Moją organizacją goszczącą była Aventura Marão Club. Od samego początku czułam ogromne wsparcie z ich strony. Organizacja była bardzo pomocna, otwarta i zaangażowana we wszystkie nasze działania. Wiedzieliśmy, że w razie jakichkolwiek pytań, problemów czy wątpliwości możemy na nich liczyć. To dawało duże poczucie bezpieczeństwa, szczególnie kiedy znajduje się człowiek w zupełnie nowym kraju, wśród nowych ludzi i w nowej rzeczywistości. Mieszkałam w Casa da Juventude, miejscu związanym z organizacją. Miałam swój własny pokój w mieszkaniu z kuchnią i łazienką, a część wolontariuszy mieszkała w bungalow. Warunki były naprawdę bardzo dobre, a samo miejsce było piękne, spokojne i szybko stało się dla mnie drugim domem. Wyżywienie było wegetariańskie, co bardzo mi odpowiadało, a jedzenie było dobre i nie stanowiło dla mnie żadnego problemu.

Główną misją mojego wolontariatu było działanie na rzecz lokalnej społeczności. Pracowałam w szkołach, przedszkolach, ośrodkach dla osób z niepełnosprawnościami oraz z seniorami. W zależności od miejsca prowadziliśmy zajęcia ruchowe, artystyczne, sensoryczne, manualne i językowe. W szkołach i przedszkolach wspieraliśmy dzieci również w nauce języka angielskiego, ale w sposób naturalny poprzez codzienną komunikację, zabawę i wspólne aktywności. Moim ulubionym działaniem była właśnie praca z dziećmi w przedszkolach i szkołach. Mam już doświadczenie w pracy z tą grupą i wiążę z nią swoją przyszłość, dlatego te zajęcia były dla mnie szczególnie ważne. Bardzo ceniłam to, że mogliśmy samodzielnie planować aktywności i dopasowywać je do naszych umiejętności, pomysłów oraz możliwości danej grupy. Dzięki temu każdy wolontariusz mógł wnieść coś swojego. W ośrodkach dla osób z niepełnosprawnościami prowadziliśmy między innymi zajęcia sensoryczne, ruchowe i taneczne. Z seniorami organizowaliśmy zajęcia plastyczne, manualne, ruchowe oraz językowe. Jednym z najważniejszych elementów tych działań było po prostu bycie z ludźmi dawanie im swojego czasu, uwagi i obecności. Czasami największe znaczenie miała nie sama aktywność, ale relacja, rozmowa i wspólnie spędzony czas. Oprócz pracy w ośrodkach wspieraliśmy także lokalne działania ekologiczne. Pomagaliśmy na różnych farmach, między innymi tam, gdzie produkowano wino, uprawiano szparagi, a także na farmach, gdzie pracowaliśmy ze zwierzętami i roślinami. Wszystkie te miejsca działały w duchu ekologii, lokalności i szacunku do natury. Praca na farmach była dla mnie ciekawym doświadczeniem, ponieważ panowała tam bardzo rodzinna atmosfera, a każde miejsce miało swój charakter. W każdą sobotę pomagaliśmy również przy bio-markecie, gdzie lokalni producenci przynosili swoje warzywa i owoce, a my wspieraliśmy ich sprzedaż. Mieliśmy także własne miejsce w Urban Garden, gdzie mogliśmy spróbować uprawiać ekologiczne warzywa i owoce. Dzięki temu lepiej zrozumiałam, jak ważna jest lokalna praca, ekologia i codzienne zaangażowanie społeczności. Każdy tydzień wyglądał inaczej. Oprócz stałego grafiku braliśmy udział w specjalnych wydarzeniach, takich jak Dzień Europy, podczas którego prowadziliśmy zajęcia i każdy z nas przedstawiał swój kraj. Brałam także udział w przedstawieniu teatralnym, z którym później odwiedzaliśmy miejsca naszej pracy. Prezentowaliśmy je dzieciom, seniorom oraz osobom z niepełno sprawnościami. Sadziliśmy drzewa. Pomagaliśmy także przy różnych lokalnych eventach oraz projektach Erasmus+, które odbywały się w naszej organizacji. Rutyna właściwie nie wchodziła w grę, ciągle pojawiały się nowe zadania, miejsca, wyzwania i doświadczenia.

Ważną częścią mojego wolontariatu był również Personal Project pod tytułem „Którym potworem dzisiaj jesteś?”. Przygotowałam cykl warsztatów edukacyjno-plastycznych o emocjach. W zależności od wieku uczestników rozmawialiśmy o podstawowych emocjach, ich nazwach po angielsku oraz o tym, dlaczego emocje są ważne. Dzieci tworzyły własne „potwory emocji”, a na końcu w patio Casa da Juventude powstała instalacja, przy której każdy mógł odbić pieczątkę symbolizującą jego nastrój danego dnia.

Wolontariat to jednak nie tylko zadania i miejsca pracy. To przede wszystkim ludzie. Osoby, z którymi mieszkałam, pracowałam i podróżowałam, bardzo szybko stały się dla mnie czymś w rodzaju małej rodziny. Życie z osobami z różnych krajów uczy otwartości, cierpliwości i zrozumienia. Każdy ma inną kulturę, religię, przyzwyczajenia i sposób patrzenia na świat, ale właśnie te różnice sprawiają, że takie doświadczenie jest tak wartościowe. Ten wyjazd postawił mnie w zupełnie nowej sytuacji. Musiałam odnaleźć się w innym kraju, wśród nowych ludzi, nowych obowiązków i wyzwań. Bywały momenty stresujące i trudne, ale dziś jestem wdzięczna za każdy z nich. Dzięki temu wolontariatowi lepiej poznałam siebie, swoje granice i możliwości. Rozwinęłam język angielski, zaczęłam uczyć się portugalskiego i przekonałam się, jak wiele można zyskać, wychodząc poza swoją strefę komfortu. Najtrudniejszym momentem całego wolontariatu okazało się jego zakończenie  pożegnanie ludzi, miejsc i powrót do domu. To najlepiej pokazuje, jak ważne stało się dla mnie to doświadczenie. Jestem ogromnie wdzięczna za możliwość udziału w tym projekcie, za wsparcie organizacji wysyłającej oraz za opiekę i zaangażowanie organizacji goszczącej Aventura Marão Club. To był wyjątkowy czas, który naprawdę zmienił moje życie i zostanie ze mną na zawsze.

Jeśli podobnie, jak Zosia, chcecie przeżyć coś wyjątkowego i działać na rzecz innych – zobaczcie nasze AKTUALNE NABORY.

Dodaj komentarz