Każdy dzień przynosił nowe zadania i wyzwania – relacja z projektu w Portugalii

Każdy dzień przynosił nowe zadania i wyzwania – piszę Kasia w swojej relacji z projektu. 

Kasia, nasza wolontariuszka, realizowała swój ponad trzymiesięczny projekt w organizacji ProAtlantico w Portugalii w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności

Czym się zajmowała i co najbardziej ją fascynowało? Jak wyglądały jej zadania? Zachęcamy do przeczytania jej relacji. 

Mój wolonatriat

Mój wolontariat odbywał się w schronisku dla migrantów w JRS Portugalia i  był dla mnie niezwykle wartościowym doświadczeniem, które pozwoliło mi rozwinąć umiejętności, poznać nowych ludzi i lepiej zrozumieć życie migrantów w Portugalii. Każdy tydzień miał swój stały rytm, a każdy dzień przynosił nowe zadania i wyzwania.

W poniedziałki zajmowaliśmy się sprzątaniem terenu wokół budynku, który organizacja dzieli z rodzinami romskimi. Po porządkach jeździliśmy do lokalnego banku żywności, skąd odbieraliśmy jedzenie dla mieszkańców schroniska oraz sióstr zakonnych wspierających naszą organizację. Wtorki były czasem na działania kulturalne i sportowe — odwiedziliśmy Muzeum Teatru i Tańca, a także prowadziłam zajęcia jogi dla mieszkańców.

Środy były dniami wolnymi, które pozwalały nam odpocząć lub odkrywać kolejne zakątki Lizbony. W czwartki zwykle mieliśmy wolne, choć czasem koordynatorzy prosili nas o wsparcie. Jako jedyna osoba mówiąca po polsku, zostałam poproszona o oprowadzenie po schronisku grupy gości z Polski. Tego dnia często prowadziliśmy też zajęcia rękodzielnicze — mój autorski pomysł, który bardzo się przyjął. Razem malowaliśmy obrazki i stworzyliśmy plakat z flagami wszystkich mieszkańców i wolontariuszy, symbolizujący naszą różnorodność i wspólne wartości.

Piątki były przeznaczone na zadania organizacyjne oraz pomoc w codziennych potrzebach mieszkańców. W soboty odbywała się „Hora do Conto”, czyli godzina opowieści. Organizowaliśmy też wspólne aktywności, takie jak warsztaty kulinarne, gry karciane czy oglądanie filmów. Niedziele spędzaliśmy na odpoczynku lub zwiedzaniu, często w większej grupie wolontariuszy.

W trakcie projektu poznałam wiele inspirujących osób — wolontariuszy z różnych krajów. Praca z ludźmi, szczególnie w tak różnorodnym środowisku, była wymagająca, ale też niezwykle satysfakcjonująca. Wiele razy przekonałam się, że choć różnimy się językiem czy kulturą, wszyscy potrzebujemy życzliwości, wsparcia i zrozumienia.

W wolnym czasie dużo zwiedzamy Lizbonę oraz jej okolice. Odwiedziłam miasto Sintrę z jej niezwykłymi pałacami i ogrodami oraz Ericeirę — urokliwe nadmorskie miasteczko, idealne na odpoczynek i podziwianie oceanu. Często spacerowałam też po centrum Lizbony, odkrywając jej wąskie uliczki, punkty widokowe i klimatyczne dzielnice, które z każdym krokiem coraz bardziej mnie zachwycały.

Portugalia zachwyciła mnie swoją atmosferą, otwartością ludzi oraz ciepłą, słoneczną pogodą, która dodawała energii każdego dnia. To miejsce, do którego z pewnością będę chciała wrócić — nie tylko wspomnieniami.

Dodaj komentarz